Z cyklu: Życie w dziczy. Muzyka.
Dziennik
20.12.2012r. Ostatnie obserwacje, łącznie z dzisiejszą pozwoliły mi na
wysnucie wniosku, iż ludność tubylcza lubi dźwięki blisko związane z
naturą, które często można usłyszeć na wsiach czy w lesie. Na szczególną
uwagę zasługuje utwór brzmiący jak cover wiertarki udarowej. Twórcy
udał się on przednie, gdyż normalny odgłos wiertarki brzmi przy tym
niczym trele słowicze. Ludność tubylcza
lubi jednak zróżnicowane utwory, w związku z czym zmuszona byłam
wysłuchać remixu łudząco podobnego do pracującej piły mechanicznej, ale
wzbogaconej o rytmiczne 'pierdolnięcie'. Muszę przyznać, iż nastrój
muzyki udzielił się również mojej skromnej osobie - miałam nieodpartą
chęć wyskoczyć przez okno. W tym momencie zrozumiałam, że najlepiej
będzie odbyć krótki spacer, ku uciesze skołatanego słuchu. Odkryłam
wówczas źródło muzyki tubylczej - mieściło się dokładnie dwa piętra
niżej. Morał z dzisiejszych obserwacji wysnułam prosty - czy to
oryginał,czy cover - dźwięk wiertarki udarowej pięknie niesie się
poprzez ściany.
czwartek, 20 grudnia 2012
wtorek, 18 grudnia 2012
Życie w dziczy
Z cyklu: Życie w dziczy. Rytuały.
Dziennik 18.12.2012r. - Ludność tubylcza parę dni temu przytachała skradzioną sosnę i przytwierdziwszy ją do podłoża, poobwieszczała dziwnymi rzeczami (przypuszczam, iż są to symbole kultu,jakiemu hołdują). Od tamtej pory noc w noc oddają jej cześć, siadają dookoła niej, popijając różne trunki, śpiewając, tańcząc i w przypływie emocji, głośno gaworząc. Jednakowoż, dzisiejsza obserwacja zaburza dotychczasowe wnioski - sądziłam bowiem, że oddawanie czci Sośnie rozpoczyna się wraz z nastaniem ciszy nocnej. Otóż nie, okazuje się, że ludność tubylcza gromadzi się wokół sosny, kiedy tylko może. Kult Sosny martwi mnie, bowiem żywione przeze mnie skromne marzenie, aby się wyspać, po raz kolejny zostało zniweczone. Pozostaje jedynie nadzieja, że okres związany z czczeniem Sosny przeminie.
Dziennik 18.12.2012r. - Ludność tubylcza parę dni temu przytachała skradzioną sosnę i przytwierdziwszy ją do podłoża, poobwieszczała dziwnymi rzeczami (przypuszczam, iż są to symbole kultu,jakiemu hołdują). Od tamtej pory noc w noc oddają jej cześć, siadają dookoła niej, popijając różne trunki, śpiewając, tańcząc i w przypływie emocji, głośno gaworząc. Jednakowoż, dzisiejsza obserwacja zaburza dotychczasowe wnioski - sądziłam bowiem, że oddawanie czci Sośnie rozpoczyna się wraz z nastaniem ciszy nocnej. Otóż nie, okazuje się, że ludność tubylcza gromadzi się wokół sosny, kiedy tylko może. Kult Sosny martwi mnie, bowiem żywione przeze mnie skromne marzenie, aby się wyspać, po raz kolejny zostało zniweczone. Pozostaje jedynie nadzieja, że okres związany z czczeniem Sosny przeminie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)